wtorek, 26 czerwca 2012


Z roku 1810 pochodzi pierwsza surowa ocena gry aktora. Autorem jest Emil Murray, emigrant francuski, nauczyciel: "Pan Żółkowski byłby dobrym aktorem komicznym, gdyby przestał chcieć być bufonem, gdyby raczył sobie przypomnieć, że teatr jest rodzajem liceum, gdzie trzeba się poddać w zupełności sądowi całej publiczności, gdyby pozbył się zabawnej ambicji rozśmieszania tłumu, gdyby nad jego nierozważne oklaski przeniósł poczwałe publiczności z parteru i lóż, gdyby sobie zadał trud nauczenia się swojej roli, gdyby sobie nie zastępował rozsądnych wyrazów grą słów bez sensu, nie mówił żartów, które podobają się tylko dzięki swej śmieszności, kalamburów pozbawionych dowcipu i inwencji, dwuznacznych, zahaczających o rozpustę zwrotów i tych dziecinnych konceptów, które zaczynają tracić swoją wziętość nawet w najgorszych teatrach włoskich. Należałoby jeszcze, aby się odzwyczaił od nieprzyzwojtej bezceremonialności, z jaką traktuje zwykłych widzów, ktorych uważa, bez wątpienia za swoich przyjaciół z karczmy; ażeby okazał mniej swobody w zachowaniu, więcej rezerwy w tonie, więcej przyzwoitości w manierach, a przede wszystkim, aby miał tyle szacunku dla swoich słuchaczów, żeby nie ukazywać się na scenie w stanie nietrzeźwym. Gdyby chciał poprawić się ze swoich błędów, podnieść się na wyższy poziom w swoim zawodzie, pracować z nieco większą gorliwością, jednym słowem, wytężyć wszystkie siły, aby udoskonalić talent, który otrzymał od natury, a którego nadużywa, wówczas przypuszczam, mógłby zasłużyć istotnie na ten uzurpowany rozgłos, jaki posiada w pewnej klasie ludzi, chwalących tylko to, co jest na ich poziomie, a oklaskujących tylko to, co schlebia ich zdeprawowanym gustom".


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz