czwartek, 5 lipca 2012


Na benefis wybrano "Krakowiaków i Górali":
" w której wszyscy bez wyjątku artyści należacy do Teatru Narodowego ukazali sie na scenie, aby w tym dniu towarzyszyć swemu koledze". Na widowisku znajdował się drugi autor sztuki Jan Stefani. Zaś Żółkowki wywołany przez publiczność miał zastosować mowę Organisty:
"A jako chmiel o tyczce silnej w góre pnie sie
Tak i ja z waszej łaski rychlej dostanę sie
Tam, kiedy zdrowiodajne wytryskują zdroje,
Które, jeśli pokrzepną wątłe zdrowie moje,
Powrócę się wywdzięczać ochoczy i świeży,
Tym zdrowiem, które odtąd już do WAS należy".
 
Żółkiewski zaczął chorować. Mimo panującego wówczas kryzysu i pustek w teatrze podczas dorocznego benefisu sala tetralna była przepełniona, że 300 osób nie znalawszy miejsca wróciło do domu. Alojzy Żółkowki przymuszony został by się do wód w celach zdrowotnych udać. W tym celu Ludwik Osiński podał: "Teatr Narodowy przeznacza dochód z nadzwyczajnego benefisu na koszt kuracji i podróży aktora".